Wzgórza i ruiny twierdzy tonely w srebrnej poświacie ksiezyca. Zimny wiatr niosący zapach morza, szeleścił wśród traw, które falowały łagodnie aż po horyzont. Dookoła panowała cisza, przerywana tylko skrzypieniem nadpalonych szczątków budowli, które chwiały się pod uderzeniami wiatru. Step wydawał się martwy i opuszczony przez życie. Ale było to tylko złudzenie. W bladym świetle, wśród rozchylonej trawy można było dostrzec bezszelestny ruch. Tuż nad ziemią jak iskry przemykały błyski chciwych, czerwonych ślepi. Błyski gromadziły się w ruchliwe skupiska, migotały jak rozdmuchiwany wiatrem, dogasający żar, by po chwili rozpierzchnąć się na wszystkie strony. To stepowe Szczury. Były ich tysiące. Tysiące szczurów nieomylnie weszących ukrytą w trawie padline. Jak okiem sięgnać, na równinie rozciągało sie cmentarzysko. Wyschnięte kości ludzi i olbrzymów, kości świeżo odarte z ciała, czaszki okryte bojowymi hełmami, odcięte skrzydła z napiętą, żółtą skórą. Wszystko to służyło szczurom za pokarm. Gdy brakło miesa, żywiły się resztkami skórzanych kurt, pasów i końskich uprzeży. To właśnie im każda bitwa przynosiła największe zyski. Przynosiła im życie, ponieważ żyły śmiercią wojowników

Ciszę wokół ruin przerwał głośny, ostrzegawczy pisk. Ruch w trawie zamart na moment. W chwilę później stada szczurów rzuciły się do panicznej ucieczki. Ich królestwem był świat śmierci i padliny, każde żywe stworzenie budziło w nich lęk. Wszystko, co martwe łatwo padało ich łupem, lecz i one bywały łupem głodujących armii. Tym razem jed

kazała się niepotrzebna. Obok ruin twierdzy pojawiły się tylko dwie postacie. Jedna z nich, owinięta płaszczem błoniastych skrzydeł, zbliżała się wolnym krokiem od północy. Druga była postacią człowieka. Przybywała ze wschodu, niosąc na plecach nagi miecz.

Postacie w milczeniu zatrzymały się przy zwęglonej palisadzie. Stojąc nieruchomo wpatrywały się w siebie, jakby zaskoczone tym dziwnym spotkaniem. Zadna z nich nie sięgała po broń, ale żadna też nie chciała przemówić jako pierwsza. Niespodziewanie, Z widocznych na horyzoncie wzgórz odezwał się wilczy skowyt. Skr wróciła głowę i przez chwilę nasłuchiwała odległego echa.

- Pierwsza noc pelni księżyca - powiedziała cicho - Oby była to ostatnia pełnia, jaką te wściekłe Psy świętują w naszej ziemi.

Człowiek odwrócił się w kierunku wzgórz.

- Jeszcze nie tak dawno nie odważyłbyś się ich nazwać wściekłymi Psami. Dlaczego właśnie teraz chcesz złamać przymierze? Czy Easnadh nie oddał ci twojej części tupów?

Skrzydlata postać drgnęła, lecz nie uczyniła nic więcej, jakby nie słysząc ironicznego tonu Człowieka.

- Easnadh jest głupcem - odpowiedziała krótko - Wydaje mu się, że potrafi sam wygrać wojnę przeciw wszystkim.

- Aty chcesz go wyprowadzić z błędu? - wargi Człowieka wykrzywiły się w uśmiechu. - Czy władca Krainy Cieni upadł tak nisko, by łamać przyrzeczenia dawane Psom? Righ Druadh odwrócił się gwałtownie.

- Jeśli zamierzasz wypróbować moją cierpliwość to wiedz, że doszedłeś już do jej granic.

Człowiek bez cienia niepokoju wytrzymał wbite w niego drapieżne spojrzenie.

- Dlaczego miałbym szukać w tobie przyjaciela? Czy nie lepie lud i Psy wyrżniecie się co do nogi?

Mój lud nie jest stadem baranów - w głosie skrzydlatej postaci brz siebie - Gdybyś o tym nie wiedział, nie przyszedłbyś na to spotkanie. Nien gdybyś nie widział w tym swojej korzyści.

Masz racje - powiedział Człowiek z drwiącym uśmiechem - widze w tym korzyść.

Righ Druadh w mgnieniu oka rozpostarł skrzydła. Człowiek uskoczyło krokiz go spojrzeniem.

- Więc twoje skrzydła są naprawdę wyściełane złotem. Myślałem, że wilki rozata szaja podobne bajki kiedy chcą, żeby czyjaś głowa stała się cenniejsza. Z takimi skrzydłami możesz latać nie lepiej od kury.

Władca Krainy Cieni zastygł w bezruchu. Przez chwilę panowała zupełna cisza.

- Czyżbyś na coś czekał? – zapytał Człowiek - Obawiam się, że to daremne. Twoi przyjaciele nie przyjdą. Czy rzeczywiście sądziłeś, że Plemię Bogini Danu nie ma sprzymierzeńców również wśród wilków?

Skrzydlata postać błyskawicznie wydobyła mieczirunęła do przodu. Człowiek uchylit się przed ciosem i odskoczył. Dopiero, gdy znalazł się o kilka kroków od przeciwnika, sięgnął powoli po swoją broń.

- Easnadh nie jest wcale głupcem - rzekł z ironicznym uśmiechem - Musiałem mu za ciebie słono zapłacić.

Righ Druadh wydał z siebie głuchy okrzyk. Gdzieś w oddali podniósł się szum setek skrzydeł. W tej samej chwili ze wzgórz odezwało się wycie wilczych gardeł, pomieszane z bojowymi okrzykami ludzi. Righ Druadh uniósł wyżej miecz i zatoczył nim półkole. Gdy kątem oka uchwycił błysk ostrza wiedział już, że nie zdąży się osłonić przed śmiertelnym ciosem.

Na równinie rozpoczęła się rzeź. Pośród chrzęstu kruszonej broni, rozdzierającego skowytu i krzyków, nikt nie słyszał cichego popiskiwania szczurów tłoczących się wokół leżącego w ruinach, bezskrzydłego ciała. Tysiące ich towarzyszy, ukrytych w swoich norach, węszyło bliski żer.

  1. WPROWADZENIE

II.1. Celtyckie Miecze to gra przeznaczona dla 2-6 osób. Fabuła gry przedstawia walkę władców fantastycznych ludów o opanowanie wyspy Tor Inis na Morzu Irlandzkim. Celem każdego z graczy jest zdobycie jak największego terytorium i utrzymanie swojego panowania poprzez budowę twierdz. Gracze moga prowadzić ze sobą pertraktacje, za wierać sojusze i werbować oddziały wojowników. Zdolność przewidywania i wykorzy stania relacji między przeciwnikami jest w Celtyckich Mieczach równie wazna, jak sta tegiczne umiejętności graczy.

 

  • Celtyckie Miecze1Celtyckie Miecze1
  • Celtyckie Miecze2Celtyckie Miecze2
  • Celtyckie Miecze3Celtyckie Miecze3
  • Celtyckie Miecze4Celtyckie Miecze4
  • Celtyckie Miecze5Celtyckie Miecze5
  • Celtyckie Miecze6Celtyckie Miecze6
  • Celtyckie Miecze7Celtyckie Miecze7
  • Celtyckie Miecze8Celtyckie Miecze8