• wieden-1683-gra-planszowa-dragon-1wieden-1683-gra-planszowa-dragon-1
  • wieden-1683-gra-planszowa-dragon-2wieden-1683-gra-planszowa-dragon-2
  • wieden-1683-gra-planszowa-dragon-3wieden-1683-gra-planszowa-dragon-3
  • wieden-1683-gra-planszowa-dragon-4wieden-1683-gra-planszowa-dragon-4
  • wieden-1683-gra-planszowa-dragon-5wieden-1683-gra-planszowa-dragon-5

Wybuch wojny
W części Węgier, będącej pod panowaniem Austrii, od dłuższego już czasu istniały silne tendencje niepodległościowe. W ich wyniku w roku 1682 wybuchło powstanie, na czele którego stanal Emerok Tököly. Walkę Węgrów przeciwko zwierzchnictwu Cesarstwa podsycali Turcy, najpierw skrycie, a po oddaniu się Tokölego w zależność lenna od Porty, otwarcie gotowali się do udzielenia zbrojnej pomocy powstańcom. W tej sytuacji cesarz Leopold I zwrócił się do Polski z propozycję zawarcia przymierza odpornozaczepnego, skierowanego przeciwko Turcji. Traktat podpisany został 1 kwietnia 1683 roku. Oba państwa miały prowadzić oddzielne działania: Austriacy na Węgrzech, a Polacy na Podolu i w Mołdawii. Traktat przewidywał, że w razie bezpośredniego zagrożenia Wiednia lub Krakowa drugi sprzymierzeniec podąży na pomoc z wszystkimi swoimi siłami. Zagrożenie takie nastąpiło już wkrótce, kiedy to prawie 100-tysięczna armia turecka pod wodzą wezyra Kara Mustafy 10 lipca stanęła obozem pod murami stolicy Cesarstwa.
Odsiecz
Przez cały lipiec i sierpień załoga Wiednia, licząca ok. 18 000 ludzi, pod wodzą hrabiego Starhemberga odpierała szturmy tureckie. Na początku września jej liczebność spadła już do niespełna 5-6 tysięcy. Zaczęło brakować żywności i prochu, każdy kolejny atak „muzułmańskich gaZich" mógł skończyć się wzięciem stolicy Cesarstwa.
W tym czasie król Jan III Sobieski, nie czekając na wojska litewskie, ruszył na odsiecz Wiednia. Marsz odbywał się w dwóch kolumnach. Siły główne, dowodzone przez samego króla, złożone z piechoty, dragonii, artylerii i części jazdy posuwały się przez Slask i Morawy, przy czym piechotę dla przyspieszenia pochodu i oszczędzenia sił żołnierzy transportowano wozami. Kolumnę tę ubezpieczała od strony Słowacji silna grupa jazdy pod wodzą hetmana polnego Sieniawskiego. 30 sierpnia obydwie kolumny polskie połączyły się pod Mikułowem, 5 września dotarty do Tulln nad Dunajem. Był to punkt oncentracji wszystkich wojsk sprzymieconych, idących z odsieczą Wiedniowi. znajdowały sie tam wojska austriackie w Sile 18 500 żołnierzy pod wodza ks. Karola Lotaryńskiego, z Saksonii przybył elektor an Jerzy III na czele 9 000 żołnierzy, w lad wojsk niemieckich wchodziły jednost
rankońskie, szwabskie i bawarskie pod ogólnym dowództwem gen. Waldecka w sile ok. 19 000 żołnierzy.
W dniu 3 września w zamku Stettelsdorf odbyła się narada wojenna, podczas której rozważano różne warianty działań odsieczowych. Strona niemiecko-austriacka, zgodnie z założeniami panującej wówczas na Zachodzie strategii wojny manewrowej, zaproponowała wykonanie szerokiego obejścia Wiednia, które zmusiłoby Turków do odstąpienia od miasta. Sobieski w myśl zasad strategii polskiej dążył do walnego starcia, mającego na celu zniszczenie armii przeciwnika. Po długiej dyskusji i nie bez oporów ze strony sprzymierzonych przyjęto koncepcję króla. Jego plan bitwy zakładał przeprawę przez Dunaj pod Tulln i marsz podzielonej na trzy grupy armii sprzymierzonych ku stolicy najkrótszą droga, wiodącą przez obszar Lasu Wiedeńskiego. Wzdłuż Dunaju miały posuwać się, tworzące lewe skrzydło, wojska austriackie, a przez góry i lesisty teren Lasu Wiedeńskiego niemiecka grupa, tworząca centrum, oraz, stanowiące prawe skrzydło, zgrupowanie polskie. Plan Sobieskiego przewidywał uderzenie całości wojsk sprzymierzonych po wyjściu na rozległą równinę, rozciągającą się wokół Wiednia. Naczelne dowództwo nad całością sił objął król Jan III Sobieski.
9 września cała armia rozpoczęła marsz na Wiedeń. Odbywał się on w skrajnie trudnych warunkach, gdyż na kierunku marszu znajdował się tylko jeden dogodny, biegnący wzdłuż Dunaju trakt. Najgorszy do sforsowania odcinek mieli Polacy, których droga na podstawy wyjściowe prowadziła wąskimi, górskimi ścieżkami. Wieczorem 11 września czoła kolumn wojsk sprzymierzonych osiągnęły linię szczytów: Leopoldsberg-KahlenbergVogelsang-Rosskopf.
Bitwa
Dopiero 10 września Kara Mustafa zaczął poważnie przygotowywać się do bitwy. Naprzeciw wojsk, idących z odsieczą, stanęło 50-60 tysięcy Turków i ok. 1000 Tatarów. Pod murami Wiednia pozostało 10 tysięcy spieszonej jazdy i janczarów. Istaniała również możliwość sprowadzenia na pole bitwy reszty Tatarów, a także Mołdawian i Wołochów, jednakże na tych ostatnich nie liczył nawet sam wielki wezyr.
Turcy zabezpieczyli głównie odcinek między Nussdorfem i Schafbergiem, wybudowano liczne szańce i podciągnięto artylerię. Na północ od Weinhaus wzniesiono umocnienia zwane Türkenschanz.
Według relacji ówczesnych jakość szanców tureckich była bardzo niska. Większe znaczenie posiadały murki winnic i bogata rzeźba terenu.
Rankiem 12 września 36 300 piechoty i 31 000 jazdy sprzymierzonych ruszyło do bitwy. O 6oo rozpoczęły się zmagania u podnóży Kahlenbergu. Walki były bardzo zaciekłe, mimo to oddziały saskie i austriackie, należące do skrzydła ks. Karola, powoli, ale nieustannie parły naprzód. O godzinie 10° sprzymierzeni opanowali Nussberg, po czym w celu uporządkowania szyków natarcie zostało zatrzymane. Moment ten wykorzystali Turcy, przeprowadzając gwałtowne natarcie na pozycje sprzymierzonych, atak ten odparto z największym trudem. Po pewnym czasie sprzymierzeni ponownie odzyskali przewagę i około 13°° doszli nad strumień Kroten Bach. W tym miejscu ks. Karol wstrzymał swe oddziały, czekając na pozostałe części ugrupowania.
Centrum gen. ks. Waldecka po krótkich walkach w okolicach Sieveringu dotarło ok. 13° na wysokość szyku wojsk saskoaustriackich.
Siły polskie po kilku starciach z janczarami wyszły między 13°0 a 14°° na szczyty Grünberg i Michaelerberg.
Około 15oo walki na nowo rozgorzały w centrum. W tym też czasie nieokreślona grupa Tatarów pod wodzą Hadży Gereja próbowała zaatakować polskie skrzydło. Ogień dragonów i akcja lekkiej jazdy odepchnęły jednak mało zdecydowane natarcie. Tuż po 16° rozpoczęło się natarcie sprzymierzonych wzdłuż Dunaju. W niedługim czasie po ciężkich walkach padła miejscowość Ober-Döbling. W godzinę później w centrum oraz na prawym skrzydle ruszyło do szarży 20 tysięcy kawalerii sprzymierzonych, prowadzonych osobiście przez Jana III Sobieskiego. Uderzenie było tak potężne, iż spowodowało przełamanie lewego skrzydła tureckiego. W wyniku długich i wyczerpujących walk, prowadzonych już od godzin rannych, oraz wobec druzgocącego uderzenia jazdy Turków ogarnęła panika. Mężnie bronili się jedynie na odcinku Türkenschanzu, lecz nie miało to już wpływu na los bitwy. Pod wieczór sprzymierzeni wdarli się do głównego obozu tureckiego, bitwa była wygrana.