• ardeny_1944_dragon_gra_planszowa_2ardeny_1944_dragon_gra_planszowa_2
  • ardeny_1944_dragon_gra_planszowa_3ardeny_1944_dragon_gra_planszowa_3
  • ardeny_1944_dragon_gra_planszowa_4ardeny_1944_dragon_gra_planszowa_4
  • ardeny_1944_dragon_gra_planszowa_5ardeny_1944_dragon_gra_planszowa_5

6 czerwca 1944 r., po kilku latach przygotowań, wojska alianckie wylądowały na plażach Normandii tworząc oczekiwany od dawna drugi front w Europie. Do 1 września trwała na polach północnej Francji wielka bitwa, obfitująca w szereg dramatycznych wydarzeń, w wyniku której armie niemieckie zostały pobite tracąc wiele sprzętu i około 300 tysięcy ludzi.
W trakcie bitwy normandzkiej 15 sierpnia odbyło się kolejne lądowanie wojsk alianckich, tym razem na południu Francji w rejonie Marsylii i Tulonu. W wyniku przegranej walki w Normandii i lądowania sprzymierzonych w Tulonie armie niemieckie rozpoczęły swój odwrót, a wojska aliantów przeszły do pościgu. Do połowy września wyzwolona została prawie cała Francja, Belgia i część Holandii. Tak szybkie tempo marszu zaskoczyło samych sprzymierzonych (ok. 300 km w ciągu 10-14 dni) nie byli na to przygotowani, zaczęło szwankować zaopatrzenie. Niemcy cofając się aż na linię Zygfryda (West Wall) wiedzieli, że wydłużają tym samym linie zaopatrzenia wojsk alianckich, których bazy przeładunkowe wciąż znajdowały się na plażach Normandii. Wystąpił tu pewien paradoks: duży stopień mechanizacji (który zwiększa zużycie paliw i zaopatrzenia - ok. 700 ton dziennie na dywizję) dywizji sprzymierzonych spowodował zahamowanie tempa natarcia. Wszystkie porty, które mogły być użyteczne były zniszczone bądź okupowane przez Niemców do końca wojny. Jedynym portem, nadającym się do wykorzystania była Antwerpia zdobyta 4 września (port uruchomiono dopiero 28 listopada).
W związku z tak drastycznym pogorszeniem się zaopatrzenia alianci nie mogli pozwolić sobie na działania zaczepne na całej długości frontu, lecz tylko na wybranych odcinkach.
W drugiej połowie września przeprowadzona została operacja „Market-Garden" mająca na celu uchwycenie przyczółków na prawym brzegu Renu, który miał być podstawą do zdobycia Zagłębia Ruhry. Niestety operacja nie powiodła się, choć była przygotowana szeroko, z rozmachem i przy masowym wykorzystaniu wojsk
Koncepcja przeprowadzenia zwrotu zaczepnego zaczęła rysować się w sztabach niemieckich już w drugiej połowie września, w momencie gdy sytuacja na frontach stała się wręcz krytyczna. Tylko sukces w postaci wielkiego uderzenia był w stanie poprawić rozpaczliwą sytuację III Rzeszy.
Natarcie na wschodzie nie rokowało większych nadziei (bardzo dokładnie wykazała to próba przeprowadzona pod Kurskiem), front włoski uważano za drugorzędny, pozostawał jedynie front zachodni. Sytuacja wydawała się być korzystna, gdyż pauza operacyjna jaka nastąpiła od lipca na froncie wschodnim umożliwiała skierowanie dużych sił na front zachodni. Pozostawało jeszcze sprecyzowanie miejsca, kierunku i operacyjnego celu natarcia.
Poprzez szczegółową analizę położenia wojsk alianckich Hitler doszedł do wniosku, że istnieje wyjatkowa okazja do pobicia dwudziestu - trzydziestu dywizji sprzymierzonych znajdujących się w wielkim luku Mozy. Poprzez natarcie wyprowadzone z rejonu Ardenów przez Mozę w kierunku Brukseli i Antwerpii wojska niemieckie odcięłyby a następnie zniszczyły trzy armie: amerykańska 9, brytyjska 2, kanadyjskai. Dodatkowo ponowne zdobycie Antwerpii definitywnie przekreśliłoby jakiekolwiek możliwości korzystania z tego portu przez aliantów. Jako miejsce przełamania frontu wyznaczono Ardeny, ponieważ ten górzysty i zalesiony rejon uważany był przez sprzymierzonych za drugorzędny (nikt rozsądny nie próbowałby organizować poważnego natarcia w tak trudnym terenie) a co za tym idzie obsadzony był przez bardzo nieliczne siły - cztery dywizje 1 armii amerykańskiej broniły frontu o długości 130 km.